Spotkanie z career coachem 2/4

Jeśli byliście na moim blogu wcześniej to wiecie, że obecnie chodzę na sesje coachingowe. Mam dokładnie 4 sesje po 2h. Czemu tylko tyle? Bo jest to dofinansowywana akcja więc nie narzekam i cieszę się z tych czterech sesji. Opis poprzedniej sesji tutaj.

Za mną drugie spotkanie. Wyszłam z niego jak na skrzydłach. Mój coach uświadomił mi co we mnie drzemie i jakie mam możliwości przed sobą. A co najważniejsze dowiedziałam się, co tak naprawdę przeszkadza mi w obecnej sytuacji zawodowej i czego unikać w przyszłości szukając nowej pracy.

Pracowałyśmy ponownie 2h. Zaczełyśmy od omówienia mojej pracy domowej i to był właśnie zalążek do dalszej wspólnej pracy nad moimi oczekiwaniami, potrzebami, możliwościami. Do zapisywania pomysłów i do tego co wychodziło podczas naszych rozmów coach używała arkuszy papierowych, na których znalazły się najważniejsze punkty/problemy/opcje. Jak się okazało dostałam to wszystko potem do domu, żeby ponownie przepracować temat i dodać to co wydaje mi się istotne, a nie „wyszło” podczas sesji.

Mówię bardzo ogólnikowo, ale nie chcę tutaj dokładnie opisywać całego spotkania bo to dość osobista sprawa. Pozatym na niewiele wam się to przyda, bo każdy ma inny problem/zagadnienie, nad którym pracuje. I może ponownie coach nie powiedziała nic odkrywczego, to jednak mnie oświeciło! I nie dlatego, że żyję w bańce mydlanej, tylko dlatego, że czasem warto porozmawiać z kimś kto nie podchodzi do nas emocjonalnie i może ocenić sytuację naprawdę obiektywnie.

Jak taka współpraca wygląda?

Podam wam przykład:

Nie lubię faktu, że w mojej pracy nie ma opcji pracy zdalnej albo nie oferują elastycznego czasu pracy chociażby w wyjątkowych przypadkach (pisałam już o tym tutaj). Niby nic, a jednak mnie to uwiera. Coach nie powiedziała mi: zmień pracę na taką, która takie możliwości daje! To byłoby banalne chociaż wiadomo, że w przyszłości jest to jakieś rozwiązanie!

Zaczęła mnie natomiast dopytywać co tak naprawdę mi przeszkadza, czemu tak jest, co bym mogła z tym zrobić, dlaczego to jest takie ważne, co bym zrobiła gdybym miała te elastyczne godziny, jak wykorzystałabym ten czas, na ile jestem gotowa zrezygnować czasem z czasu wolnego, bo przecież elastyczne godziny pracy działają w obie strony.

Dla mnie jako osoby z małym stażem pracy taka rozmowa i zastanowienie się nad problemem było bardzo ważne. Bo uzmysłowiła mi, że nie nie tylko muszę szukać pracy, która oferuje mi flexi zatrudnienie, ale też muszę przemyśleć co ja dam w zamian, jakie cechy muszę posiadać i na ile i co jestem w stanie poświęcić dla flexi godzin. Czy np zgodziłabym się czasem pracować w weekendy, czy chciałabym mieć telefon służbowy itp. Taka forma pracy nie dla każdego jest odpowiednia i dlatego to jest bardzo istotne, żeby poświecić czas i przemyśleć porządnie temat. Jest to o tyle ważne, żę szukając nowej pracy trzeba wiedzieć czego tak naprawdę chcemy i móc to przedstawić nowemu pracodawcy w jakiś sensowny sposób, żeby wilk był syty i owca cała.

Oczywiście nie był to jedyny temat naszego spotkania, ale po nitce do kłębka i doszłyśmy do wielu innych aspektów pracy, co mogę zmienić i jak mogę to zrobić. Otworzyłam oczy i zobaczyłam wiele możliwości przed sobą. Odkrywam powoli swoje potrzeby zawodowe, o których wcześniej nie myślałam, bo jak zaczynałam dorosłe życie po prostu chciałam pracować!

Zmień myślenie, otwórz umysł

Szukając pracy jako młoda dziewczyna, zawsze słyszałam, żeby wybrać daną pracę, która wydaje nam się odpowiednia i potem swoje CV i list motywacyjny dopasować „pod ogłoszenie”, bo to zwiększa szanse, że zostaniemy przyjęci. Ma to sens! Ale jakież dla mnie odkrywcze było (proszę się nie śmiać) kiedy mój coach mówi mi, że mam najpierw napisać jaka jestem, wypisać swoje kompetencje, umiejętności, oczekiwania, POTRZEBY, WARUNKI itp, a dopiero potem szukać pracy pod siebie. I jeśli firma zainteresuje się mną to już połowa sukcesu, bo być może to znak, że wyznajemy podobne wartości. Ha! niby banalne, ale jak ma się 25 lat i szuka się pierwszej pracy to takie oczywiste to nie było! przynajmniej dla mnie. Widomo, że jest to pewna umiejętność odpowiedniego sprzedania swojej osoby, i trzeba to zrobić rozsądnie, ale dzięki temu istnieje większa szansa, że znajdziemy pracę spełniającą chociaż kilka istotnych dla nas kryteriów.

Oczywiście to też zależy w jakiej branży jesteście, jaki macie zawód itp także być może to nie zadziała u wszystkich. Pozatym jak ktoś na gwałt szuka pracy to bierze cokolwiek, wiem jak to jest. A potem zmiana pracy, przekwalifikowanie się itp jest trochę bardziej skomplikowane.  Ale jeśli szukacie pracy bez ciśnienia, to może warto zrobić eksperyment? Zastanowić się czego tak naprawdę chcemy, co nam daję radość i ile jesteśmy w stanie dać od siebie? Ja spróbuję. Tylko jeszcze dowiem się co chce robić:)

I will keep you posted 🙂

  • Nie przepadam za kołczami. Generalnie czytam książki motywacyjne (nie ma co ukrywać, każdy to robi), dlatego już nie potrzebuję rozmów z osobami, które mnie „oświecą”. Wolałabym już rozmowę z psychologiem.

    • psycholog i coach to dwa inne swiaty. stwierdzenie ‚nie przepadam za kolczami’ jest bardzo ogolne, a czemu jesli mozna wiedziec? Jasne, ksiazki tez sa fajne, ale ksiazka nie zobaczy w nas potencjalu, a my czesto sami tez go nie widzimy.

      • Hmm… Wiadomo, że jak komuś zapłacisz to zauważy w Tobie potencjał 😀 Czemu nie przepadam za nimi? Bo denerwuje mnie ich gadanie, ich recepta na wszystko, ten wyuczony styl mówienia i brak własnej osobowości. Którego bym nie słuchała, mam wrażenie, że są identyczni, posługują się tymi samymi sformułowaniami, które już dla mnie stają się nudne i naciągane… Dopóki sama w sobie nie zauważysz w potencjału, to żaden kołcz nie pomoże. Może na chwilę, ale nie na zawsze. Tak samo jest z każdą książką motywacyjną. Działają na chwilę 😉

        • z tym placeniem to mozna wszystkie zawody prawie tak ocenic:) i rozumiem, bo mnie tez denerwuja motywacyjne gadki i mowienie ciagle mysl pozytywnie! tego tez nie lubie, ale sesje indywidualne z coachem w ogole inaczej wygladaja… ksiazki motywacyjne a coach to co innego… a bylas na sesji z coachem czy mowisz ogolnie?

          • Sama nie byłam, ale znam osoby, które bywały 🙂 Moja przyjaciółka opowiadała mi, że to wcale jej nie pomogło. Koleś zachęcał ją, żeby rzuciła pracę właśnie. Tak zrobiła. Teraz już od dłuższego czasu jest bez pracy i pozbierać się nadal do kupy nie może.

          • to bardzo zly coach, bo generalnie coach nie mowi co mamy robic… prawda jest taka, ze trzeba tez traffic na odpowiednia osobe, mysle, ze nie mozna generalizowac, i wrzucic wszystkich coachow do jednego wora. Teraz coachow zrobilo sie bardzo duzo, a tak naprawde garstka jest w tym dobra. Ja tez znam jednego coacha, ktory jest kiepski i mysle, ze nie porwie wiele osob… moja coacherka jest super fajna babka, moze dlatego jestem ja jestem pozytywnie nastawiona. Plus, teraz juz ‚znasz’ jedna osobe, ktora jest zadowolona:)

          • Generalnie tak, jesteś pierwszą osobą, która aż tak pozytywnie się wypowiada. Zawsze ludzie przedstawiają plusy i minusy tych spotkań, przy czym więcej jest minusów. Może i faktycznie moja przyjaciółka trafiła na złego coach’a. No własnie, to jest kolejna ich „wada” – mnożą się jak grzyby po deszczu i ciężko tak naprawdę dobrego znaleźć 🙂

          • haha, ale mysle, ze to w kazdym zawodzie znajdzie sie jakas wtopa;) ale to prawda, jest ich za duzo, troche jak trenerow personalnych, million ich jest a dobrych zaledwie kilku…

    • zprocywystrzelona

      psycholog i coach to dwa inne swiaty. stwierdzenie ‚nie przepadam za kolczami’ jest bardzo ogolne, a czemu jesli mozna wiedziec? Jasne, ksiazki tez sa fajne, ale ksiazka nie zobaczy w nas potencjalu, a my czesto sami tez go nie widzimy.

  • Sceptycznie podchodziłam wcześniej do takich pomysłów, ale po przeczytaniu tego wpisu jestem skłonna zmienić zdanie. Poczekam jeszcze na relacje z kolejnych 2 spotkań.

    • zprocywystrzelona

      To naprawde fajne spotkania, bo otwieraja troche glowe, dodaja pomyslow, i czasami ktos moze widziec w nas cos czego my nie dostrzegamy. Takie sesje rozwijaja a mysle, ze to dosc wazne.

    • To naprawde fajne spotkania, bo otwieraja troche glowe, dodaja pomyslow, i czasami ktos moze widziec w nas cos czego my nie dostrzegamy. Takie sesje rozwijaja a mysle, ze to dosc wazne.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Nigdy nie korzystałam z takich sesji i póki co jestem od tego daleka – ale w sumie nigdy nie wiadomo, co mi życie przyniesie 🙂

    • zprocywystrzelona

      ale to bardzo fajna opcja, polecam! mozna sie czegos nowego zawsze dowiedziec:)

    • ale to bardzo fajna opcja, polecam! mozna sie czegos nowego zawsze dowiedziec:)