Paracas – resort mułem śmierdzący

Z Arequipy decyzja czy jedziemy do Paracas czy do Pisco. Pani w infromacji turystycznej poleca Paracas, bo to świetne miejsce z bulwarem nad morzem, a Pisco to małe miasteczko. Lonely Planet też poleca Paracas jako najlepszą miejscówkę na południowym wybrzeżu. Paracas it is!

Dojeżdzamy po całej nocy jazdy busem. Wysiadamy i uderza w nozdrza ‚zapach’ mułu i glona.. Tłumaczę sobie, że to zapach miejscowości nadmorskiej (nie sądziłam, że mam o nich takie złe mniemanie!). Dopada nas kilku organizatorów wycieczek, i taksówkarzy! W Paracas taksówka! dobre sobie, mieścine można wdłuż i wszerz w 10 minut przejść! Idziemy na piechote i nie wierze… miejsce wygląda fatalnie, rozpadające się domy, ten bulwar….litości…. Wiedziałam, że tam ich strasznie dobiło trzęsienie ziemi, że to nie bedzie jakaś luksusowa miejscówka, ok, nie mam z tym problemu, ale jakoś ogólnie to wszystko nie wygląda. Może jakoś by to było gdyby nie ten smród….

Dochodzimy do hostelu, prysznic i idziemy jeść. Hostel, w którym się zatrzymaliśmy to El Obelisco (ok. 16 USD za noc), spoko, nic specjalnego, czysto, ciepły prysznic ok, tuż obok morza (jak wszystko zresztą).

Lunch we Fruzion. Mają super dobre smoothie, ale jedzenie raczej średnie, a śniadania beznadziejne i czeka się sto lat. Lepsze na śniadanie jest tuż obok Aquamarine. Knajpa wygląda niepozornie i pusto, ale naleśniki i smoothie naprawde smaczne.

Paracas…nie polecam! Naprawdę beznadziejne miejsce, szczególnie jeśli, tak ja my, nie planujecie wycieczki na Islas Ballestas. Nie ma tam co robić, jedzenie bardzo średniej jakości i drogie strasznie jak na peruwiańskie warunki. Za kolacje na dwie osoby trzeba liczyć ok. 70-100 soli. Zdziera. Plaża beznadziejna, wejście do morza pokryte zielonymi glonami i do tego ten smród… tak to mród mułu i glonów, wyjaśniło się co to tak ciągle śmierdzi kooopą….

Zostajemy tam dwa dni z czego jeden jedziemy na wycieczke do Huacachina. Wystarczy, Pisco, sobie darujemy, jedziemy prosto do Limy, na dobre jedzenie i piękne morze!

 

IMGP1815

 

Hotel

El Obelisco – ok. 16 USD za noc, pokój dwuosobowy z łazienką

 

Knajpy

Fruzion – Vege i vegan opcje. Hamburgery, smoothie (10 soli), na śniadanie naleśniki, owsianka (okropna!!). Ceny max 20 soli za vege burgera. Polecam na smoothie tylko.

Aquamarine – Niepozorne miejsce (zdj poniżej). W środku pusto i nawet nie pachnie jedzeniem, ale mają pyszne śniadania i smoothie. Cena za 2 os ok. 40 soli. Polecam na śniadanie.

Restaurant Paracas – Maja vege opcje. Jedzenie smaczne, ale raz dostałam zimne i mi podgrzali w mikrofali….hmmm duży minus za to, ale generalnie ok. Kolacja na dwie os. ok 80-100 soli.

 

Śniadanie w Aquamarine

DSC_0970