30tka – nie taki diabeł straszny…

https://www.pinterest.com/pin/501729214707520466/

 

“Kochanie, daję Ci prezent rano, żebyś miała lepszy dzień i nie była przerażona tymi urodzinami”. Miało nie być prezentów, planowaliśmy tylko kino i może wspólny weekendowy wyjazd. Zamiast tego dostałam niespodziankę, a w niej niezłe combo: czekolada (zawsze w punkt!!), łańcuszek (próżność zaspokojona) i voucher na wycieczkę (kooocham podróżować). Ah czego chcieć więcej! To była dla mnie naprawdę niespodzianka, bo mieliśmy udawać, że tego dnia nic się nie dzieje.

Do tego świeci piękne słońce, a od tygodnia lało. To naprawdę będzie piękny dzień! Postanowione!

Kilka dni temu skończyłam 30 lat. Jeszcze na początku roku byłam przerażona, że to w tym roku mam te przełomowe urodziny. Znajomi pytali o jakieś podsumowania, rodzina trochę krzywo patrzyła bo 30tka na karku i ciągle nie ma dziecka, ślubu itp. Zawsze coś, zawsze ktoś. A ja od stycznia do dzisiaj, oswajam się z tą myślą i nową liczbą i jest mi coraz lepiej (tzn. jeszcze dochodzę do pełnej akceptacji, nic nie dzieje się nagle). Nie będę robiła żadnych podsumowań typu dzieci/dom/kariera, bo nie czuję takiej potrzeby, ale napewno mogę stwierdzić, że jestem w fajnym momencie swojego życia.

Jestem coraz dojrzalsza, coraz lepiej znam siebie, swoje potrzeby, i staję się coraz bardziej świadomą osobą. Wydawać by się mogło, że kszałtowanie osobowości nastepuje w latach 20tych, ale tak naprawdę mając 20 lat trochę błądzimy po omacku. Młodość rządzi się swoimi prawami, kto myśli o tym co wydarzy się w przyszłości, robi dalekosiężne plany itp. Jesteśmy młodzi, chcemy żyć pełną piersią, a tutaj dorosłe życie w którymś momencie wpada i trzeba się odnależć. Nie jest to łatwe kiedy poznaje się świat pracy, obowiązków i konieczność bycia niezależnym, także finansowo. Także te lata 20te niby fajne, ale jednak obarczone dużą odpowiedzialnością, na którą nie zawsze jesteśmy gotowi, a która będzie miała ogromny wpływ na naszą przyszłość.

Może dlatego, dopiero teraz rodzi się we mnie poczucie, że można wyluzować. Jestem bardziej świadoma jako kobieta, człowiek, partnerka, konsument. Wiadomo, że gubię się po drodze jak każdy i nadal błądze, bo to nie jest tak że przychodzi 30lat i bum wiem wszystko, ale mam wrażenie, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Będą dni kiedy będę wściekła, miała dość wszystkiego, pojawią się wątpliwości i  trudne decyzje do podjęcia…to normalne. Ale na dzień dzisiejszy jest mi dobrze i oby tak zostało jak najdłużej!

Chyba coś w tym jest, że z wiekiem człowiek nabiera dystansu do pewnych rzeczy, robi się bardziej asertywny i ma większą świadomość tego czego pragnie od życia i od siebie. Jestem na etapie zmiany swojego stylu życia i jestem pełna optymizmu! Może to zasługa tej czekolady z rana, a może jednak naprawdę zaczynam cieszyć się życiem!

Dlatego bez paniki! Życie naprawdę nie kończy się na 30tce.