Wegańskie jedzenie w Amsterdamie

Wegańskie jedzenie w Amsterdamie? Nic prostszego! Byłam w Holandii wiele razy, ale dopiero podczas ostatniej wizyty zainteresowały mnie wegańskie opcje jakie można tam znaleźć. W Brukseli weganizm dopiero się wczołguje na salony, także wizyta w mieście gdzie jest to norma i jest wiele opcji, przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Każdy kto mnie lepiej zna, wie, że z żarciem nie ma żartów. Musi być i to dobre! Co dobrego można zjeść w Amsterdamie? Poniżej spis kilku lokali, które udało mi się odwiedzić. Ps. można tu nieźle pojeść:)

Kawa, bajgle, przekąski

Pierwsze miejsce jakie odwiedziłam, to Bagels&Beans kawiarnia sieciówka, w której serwują bajgle i pyszną kawę. Bajgle mają różne smaki, można wybrać coś dla siebie, mają opcje z mięsem, z rybami, wege i wegańskie. Zamówiłam sobie bajgla z humusem i suszonymi pomidorami, a kilka dni później spróbowałam wersji wege zamienioną na wegan (zmienili mi ser na humus – kelnerka sama zaproponowała zamianę!! miło) czyli hummus, suszone pomidory i tapenada, pyszne świeżutkie bajgle i do tego pyszna kawa z mlekiem roślinnym. Bajgle w cenach od 4 euro do ok 8 euro. Cenowo bardzo fajnie, polecam na szybką przekąskę lub na wolniejszą kawę. Mają też ciasta, tylko jedno jest wegańskie z orzechami.

 

Też sieciówka więc łatwo dostępna – The Cold Press Juicery. Świeżo wyciskane soki, do tego wegańskie desery i raw wrapy. Jest to raczej lokal z jedzeniem na wynos, bo jest może z jeden czy dwa stoliki, także nie bardzo jest gdzie usiąść. Soki z imbirem dość ostre ale smaczne. A power balls? Podchodzę sceptycznie do power balls, które często są dość drogie, bo wychodzę z założenia, że sama w domu mogę szybko zrobić. Ale jak zobaczyłam, je w CPJ to aż chciało się jeść. Spróbowałam power ball z kakao! Pyszna, miękka, słodka, ale też delikatnie ostra kulka! Polecam, naprawdę warto wydać te 3 euro!

Slow food

Kolejnym miejscem była wegańska knajpa Zest for life, niedaleko muzeum Van Gogha. Nie dość, że jest wegańsko to jeszcze do tego mają opcje raw! Super pyszne świeże soki wyciskane i smoothie. Do tego można zjeść burgera, naleśnika, sushi, sałatki lub raw wrapy. Ja spróbowałam raw wrapa z marchewek….niebo w gębie! Do tego sok z buraka i imbiru… Pysznie, sycąco i totalnie zdrowo. Są też desery, ale akurat nie mieli dużo opcji, a to co mieli jakoś nie powodowało ślinienia się, także nie próbowałam. Cenowo bardzo przyzwoicie, obiad na osobę wyniósł ok 16 euro (wrap + sok).

 

Koniecznie odwiedźcie dzielnicę De Pijp, mogłabym tu mieszkać! Nie dość, że jest super przyjemnie, czysto, cicho to do tego zatrzęsienie knajp wegeteriańskich i wegańskich. Moje miejsce na ziemi:) Odwiedziłam Mana Mana. Izraelska kuchnia w wersje wege i wegan, a do tego co wege może stać się wegan, trzeba tylko poinformować przy zamówieniu. Generalnie króluje humus i pita ale! Wiem, jak to jest, że najczęściej weganie jedzą humus na wyjazdach, też mam czasem dość, tyle, że ten humus był naprawdę pyszny z różnymi sosami dodanymi do środka, można odkryć nowe smaki. Do tego spróbowałam polenty ze szpinakiem i grejpfrutem i kalafiora pieczonego z sosem z tahini. Te trzy dania wystarczyły, żeby nasycić dwie dorosłe osoby, ceny ok 10-12 euro za danie. Aha, pomysł knajpy jest taki, że dzielimy się jedzeniem, dlatego proponują dwa trzy dania na dwie osoby, naprawdę wystarczyło, a do tego można spróbować kilku potraw, także same plusy!

 

 

Supermarket!

I oczywiście niezmiennie ulubiony sklep Albert Heijn. Można dostać mnóstwo wegańskich smakołyków. Mają mega duży wybór: czekolady, batoniki, ciasteczka, krakersy, soki, smoothie, do wyboru do koloru. Ceny przystępne i w razie jak nie możecie znaleźć niczego wege do jedzenia w okolicy to zawsze AH poratuje!

To chyba na tyle z moich kulinarnych podrygów. Jedyne czego nie udało mi się spróbować, a miałam ochotę to frytki. Nie to, że szukałam ich jakoś namiętnie, to inna sprawa. Ale problem polega na tym, że tradycyjne belgijskie frytki są smażone na oleju wołowym. Udało mi się znaleźć frytki na dworcu Schiphol, ale obsługa wytłumaczyła mi, że o ile frytki są smażone na oleju roślinnym, to oni na koniec dnia mieszają wszystkie oleje, czyli roślinne razem z tymi na których smażyli mięso.. Co za głupota, nie dziękuję! Także uwaga na frytki!:)

Jeśli wybieracie się do Amsterdamu, możecie być pewni, że znajdziecie dla siebie wegańskie opcje. I to nie byle jakie, a naprawdę pyszne i urozmaicone.

Dajcie znać czy wy znacie jakieś smaczne miejsca godne polecenia!

 

  • O rany ile niesamowitego jedzonka…Szkoda, że w Polsce jeszcze nie jest łatwo o taką różnorodność. Najbardziej mi się spodobał pomysł dzielenia się jedzeniem, który promuje sama knajpa. My z Mężem zawsze z jednego talerza, takze to coś w naszym stylu:P

    • zprocywystrzelona

      W Polsce i tak jest super, nie ma co narzekac, Belgia to dopiero tragedia! Pytasz o wegetarianska opcje, a kelner proponuje lososia. Weganizm dopiero teraz na salony wchodzi, takze dluuuga droga jeszcze zanim wybiore sie do knajpy i dostane weganskie rarytasy:)

    • oooo w Polsce nie jest wcale źle, jest naprawdę fajny wybór… Bruksela to dopiero pustynia dla wegan:p

  • Dziewczyny z Time For Spain

    Dzięki za polecenie Mana Mana. Dzielenie się jedzeniem to bardzo popularny zwyczaj, który na co dzień praktykowany jest w Hiszpanii. Chętnie przetestujemy go będąc na wakacjach w Amsterdamie. Buziaki!

    • zprocywystrzelona

      Bardzo fajny pomysl, szczegolnie dla osob, ktore (tak jak ja) lubia probowac nowych potraw. Polecam i udanego wyjazdu! ps. czekam na wpis o Madrycie:)

    • Polecam, fajny klimat! Tylko zarezerwujcie wcześniej bo to mały lokal i sporo ludzi. Ale jest pysznie, więc warto się wybrać! Udanej podróży!

  • Czarna Skrzynka

    W Holandii byłem jedynie przelotem… na lotnisku w Amsterdamie 🙂 Ale nie mogłem oderwać wzroku od stewardess KLM-u w tych ich błękitnych mundurkach! 🙂

    • hehe:) no KLM to znak rozpoznawczy:) a jak będziesz miał okazję, to polecam zostać na troszkę dłużej:)

  • Aga Winkowska

    Od 14 lat jestem wegetarianka. Juz w wieku 6 lat zrezygnowałam z mięsa. Powoli przechodzę jednak na weganizm.a aAmsterdam? Najmilej wspomniane miasto w jakim byłam!!! Ide rezerwować bilety. I zjem cos pysznego i wrócę do ulubionych wspomnień

    • ja jedyne czego żałuję, to, że tak późno odkryłam weganizm, ale lepiej późno niż wcale chyba;) udanej podróży!

  • O ja…! Alez tym postem trafiłaś w moje plany. Ja właśnie, za sprawą pewnej książki, o której piszę u siebie (sonrisaart.wordpress.com) zapragnęłam odwiedzić Amsterdam. I teraz już nie muszę się martwić o szukanie dobrego, zdrowego jedzenia. Zapisuję sobie ten Twój post. na pewno się przyda!

    • cieszę się bardzo! jest mnóstwo wege miejsc w Ams także napewno odkryjesz nowe, a te, które ja opisałam z czystym sumieniem polecam! było pysznie! Amsterdam ma super klimat, tylko omijaj turystyczne miejsca, bo tam przejść się nie da…

  • Wszystko wygląda na takie smaczne. Och aż robię się głodna.

  • Jeszcze nie byłam nigdy w wegańskiej knajpce! 🙂

    • ooo to czas nadrobić! polecam koniecznie, nowe smaki, nowe potrawy i wszystko przepyszne!

  • Z chęcią odwiedziłabym Amsterdam no i zjadłabym coś z tego 😉

  • Czytając Twój post nie mogłam powstrzymać ślinotoku! 😀 Zaintrygowałam się powerballsami, do tej pory kojarzyły mi się jedynie z Lewandowską. Ale ta na zdjęciu wygląda niezwykle apetycznie 😉

    • haha, powerballs są super, zobacz sobie na blogu Feasting on Fruit albo Beaming Baker (szukaj jako bites), są super łatwe i mega pyszne!

  • Ale pyszkowo! I mają tam muzeum Van Gogha (rany, w sumie to tak oczywiste, że nie rozumiem dlaczego na to wcześniej nie wpadłam :P)! Czuję, że to kolejne miasto na „wishlistę” 😀

    • tak, i to dokładnie 2 min od muzeum takie lokale, także przyjemne z pożytecznym:) a muzeum też polecam, tylko bilet trzeba kupić online, żeby nie stać w kilometrowych kolejkach.

  • Irmina Garaj

    Jejku to nie jest post do czytania na noc. Zrobiłam się głodna. Ależ pysznosci