Jak zmotywować się do działania? 5 praktycznych wskazówek

Niedawno skończyłam kurs Turbodoładowanie – motywacja. Nie wyszłam co prawda turbodoładowana energią (bo tej akurat mam wystarczająco), ale wyszłam z wieloma praktycznymi wskazówkami i postanowiłam się podzielić z wami.  Wypisze 5 najlepszych metod motywacyjnych, które na mnie zadziałały wiec nie dość, że porady praktyczne to naprawdę przetestowane! Jak zmotywować się do działania? Poniżej 5 praktycznych wskazówek!

Metoda 5 minut

Polega to na tym, że przez 5 minut (TYLKO) robimy coś co musimy zrobić, ale nie lubimy tego lub nam się nie chce. 5 minut: mało i dużo, ale jak pomyślisz, że tylko tyle musisz robić rzecz, której nie lubisz, to w sumie nie jest źle. Np.: Mam do odrobienia pracę domową, do ogarnięcia zaległe rachunki, miałam zacząć biegać – rób to tylko przez 5 minut.

Generalnie skuteczność tej metody polega na tym, że często nam ciężko w ogóle się zebrać, bo wiemy, że dane zadanie wymaga od nas dużo czasu i pracy, ale skoro można je zrobić tylko przez 5 minut, to nie jest to już taka katastroficzna wizja. Łatwiej zaakceptować nam 5 minut niż dwie godziny! A efekt jest zazwyczaj taki, że jak już zaczniesz to skończysz dane zadanie, lub pobiegasz nie 5 a 10 minut (no skoro już wyszłam pobiegać!).

 

Stwórz swoją ścianę motywacji

Brzmi może skomplikowanie, ale nie jest. Chodzi o to, żeby codzienne patrzeć na to co nas motywuje do działania. Może to być jakiś inspirujący cytat, albo zdjęcie miejsca, które chcemy odwiedzić, cokolwiek co daje wam energię. Ja na swojej ścianie mam wypisane kilka cytatów, które czytam rano przed wyjściem z domu. Daje to kopa i trochę inne nastawianie, plus coś co powoduję uśmiech na twarzy z rana.

 

Metoda 5 kroków

Jeśli wyznaczamy sobie jakiś cel, to warto wypisać sobie kroki, które trzeba podjąć aby dotrzeć do swojego celu. Jeśli ktoś chce schudnąć 20kg, to nie nastawiać się na 20kg od razu, ale zacząć pomału od np. 5kg na początek. Jeśli założymy sobie -20 i nie uda nam się to motywacja zostanie pogrzebana na cmentarzu wybujałych pomysłów. Jeśli chcemy wyjechać na wakacje, na które nas nie stać to może warto pomyśleć o tym jak możemy zarobić więcej – jakiś awans? Jeśli jest opcja awansu to trzeba pomyśleć co zrobić żeby go dostać. I nie twierdzić, że mi się należy bo nawet jeśli tak jest to pracodawca chciałby zobaczyć pewnie coś ekstra. Jeśli chcemy zmienić swoje nawyki żywieniowe, to nie wywalać od razu całego junk food z lodówki i kupić sałatę i pomidory jako zdrową alternatywę, bo zapewne prędzej czy później zaliczymy niezłą porażkę. Powoli krok po kroku planujcie swoje zmiany.

 

Wizualizuj

Zobacz to, co chcesz osiągnąć. Chcesz skończyć studia? Wyobraź sobie siebie z dyplomem. Chcesz zacząć ćwiczyć? Zobacz siebie na siłowni. Chcesz być szczęśliwy? Uśmiechnij się i zobacz siebie szczęśliwego. Chcesz wyrzeźbić ciało? Zobacz siebie w nowym ciele! Brzmi może głupio, ale naprawdę dodaje energii. Jeśli mamy zły dzień wiadomo, że motywacja spada i ciężko nam ruszyć z miejsca żeby dotrzeć do celu. Tak więc pójdź na skróty i zobacz siebie w tym miejscu, w którym chcesz być! Pomoże ci to przetrwać zły dzień i przypomni o tym do czego zmierzasz.

 

Myśl pozytywnie

Wiem, wiem oklepane, ale.. Na kursie dali nam zadanie, żeby przez tydzień myśleć pozytywnie, pomyślałam, że jakiś pierd znowu, że to nie działa. Ale skoro każą na kursie i ma zadziałać to spróbuję, w końcu po to robię kurs. Tak więc pewnego dnia jak padał deszcz, złapałam się na tym, że zrobiłam się wściekła, bo nie cierpie jak pada. Kurs przypomniał mi, że mam myśleć pozytywnie i aż sama się do siebie uśmiechnęłam. Pomyślałam: dobrze, że mam parasolkę. Można? Można! Nie trzeba się wściekać, że pada, jaki ja mam na to wpływ.. może lepiej skupić energię na ważniejszych rzeczach, złapać parasolkę w rękę i do przodu!

 

A wy jakie macie metody na motywowanie się? Co na was działa? Czy któryś z pomysłów powyżej przemawia do was?